Bieganie Inaczej – Le Parkour – czy to jest sport?

LE Parkour

 „Le” co…?

Le Parkour, znany też jako Free Running (bieganie swobodne) to sport ekstremalny, który został zapoczątkowany przez francuza Davide’a Belle’a. Jeśli mowa o pionierach- należy wspomnieć też o Sebastianie Foucan, który miał spory wkład w propagowanie PK. Porównanie Le Parkour do innego sportu (nawet ekstremalnego) nie ma większego sensu. To dlatego, że Free Running jest raczej sposobem na życie, niż dyscypliną sportową. Niektórzy porównują traceurów (osoby trenujące PK) do bardziej znanych Yamakasi – jest w tym dużo prawdy. Najbardziej dobranym słowem, by opisać na czym to wszystko polega będzie „łamanie”.

Le Parkour Logo

Po pierwsze, łamiemy bariery psychiczne, pokonując własny umysł, wygrywając bitwę jaka toczy się w naszej głowie. Po drugie, łamiemy wszelkiego rodzaju stereotypy, że do uprawiania sportu potrzebne są specjalnie wyznaczone miejsca, czy sprzęt. Po trzecie, dzięki PK łamiemy (burzymy) ścianę oddzielającą nas od kontaktu a naturą, innymi ludźmi. O łamaniu się (dosłownie) nie wspomnę, tak, jak o łamaniu prawa, co jednak zdarza się nadzwyczaj rzadko. Ogólnie rzecz biorąc- Le Parkour to pokonywanie przeszkód jakie napotkamy w mieście(murki, siatki, barierki) w jak najkrótszym czasie, przy użyciu jak najbardziej wymyślnych i finezyjnych tricków(technik). Jest to także swego rodzaju sztuka, bo nie jest wyczynem pokonać 3-metrową przeszkodę, należy to zrobić z klasą, zachowując harmonię ruchów i dynamikę. To tyle tytułem wstępu, przejdźmy do konkretów:)

Zasady…

…których tak naprawdę nie ma! I to czyni Le Parkour jeszcze bardziej pociągającym. Nie ma w nim reguł, do których należy się dostosowywać, nikt  nie przyznaje nam punktów za udane tricki. Wszystko robi się dla własnej przyjemności i satysfakcji, dążąc przy tym do bycia coraz lepszym. Jeśli nie czujesz się na siłach, by powtórzyć wyczyn kolegi, nie musisz tego robić, inni to zrozumieją. Chodzi o stopniowe podnoszenie poprzeczki, co ważne- to Ty regulujesz jej wysokość. Wiesz, że nie jesteś gotowy na wykonanie jakiejś ewolucji? Nic nie szkodzi, na wszystko przyjdzie czas. Najważniejszy jest trening, a jeśli ćwiczysz regularnie, efekty przyjdą same. Oczywiście przyjęło się, że traceurzy nie powinni robić kilku rzeczy, jednak jest to bardziej związane z dobrymi obyczajami niż jakimiś ograniczeniami. Przykładowo nie należy biegać i niszczyć po wszelkiego rodzaju zabytkach, miejscach kultu. Wskazana jest także pomoc kolegom z grupy w rozwijaniu umiejętności. Przy czym należy powstrzymywać się od jakichkolwiek obelg pod adresem „współbraci”, co niewątpliwie może zniechęcić ich do PK. Oczywiście powinno się także uważać na zdrowie swoje, jak i przypadkowych przechodniów. Niemniej jednak, są to zasady nie tyle dotyczące Parkour, a większości sportów ekstremalnych. Po pierwsze nie szkodzić…sobie, jak i innym. Wszystko (no, prawie wszystko) inne jest jak najbardziej dozwolone, ba, nawet wskazane. Najważniejsze, by czuć to, co się robi i robić to z pasją. Zmuszanie się do czegokolwiek jest w tym przypadku bezsensowne. Co z tego, że będziemy mogli pochwalić się swoimi „wyczynami” przed innymi, skoro sami nic na tym nie zyskamy. Trzeba podkreślić- Parkour nie jest sportem uprawianym „na pokaz”. Nie mam nic przeciwko publicznym występom, ale należy traktować je jako pewnego rodzaju „uhonorowanie”. Bieganie tylko po to, by się pokazać ludziom jest wypaczeniem PK. Podsumowując- dużo treningu, pomoc innym, szanowanie dóbr kultury jak i spokoju innych ludzi, nie afiszowanie się…to wszystko powinno charakteryzować każdego z traceurów. Cała reszta jest do dyspozycji naszej wyobraźni.

Ryzyko jest wpisane w Parkour

Powiecie, „te wszystkie skoki, przewroty, podniebne loty…muszą być bardzo niebezpieczne”. I są, ale tylko wtedy, gdy Parkour zacznie uprawiać niewłaściwa osoba. Nie twierdzę, że najlepszym nie zdarzają się wypadki- owszem trafiają się, ale stosunkowo rzadko. Nigdy nie ma się stuprocentowej pewności, że kolejny skok nie zakończy się jakimś złamaniem, czy zwichnięciem. Wszak liczy się adrenalina, a nie poczujemy jej skacząc z krawężnika. Najważniejsze, by nie „kozaczyć”. Bez odpowiedniego treningu, obeznania przeszkody, lepiej nie podejmować jakichkolwiek prób. Mówię tu o przeszkodach z nieco wyższej półki, bo z nimi jest najwięcej problemów. Z drugiej strony, w takich sytuacjach bardzo przydaję się strach. Jeśli będziemy się bać np. skoczyć z 5 metrów – oznacza to, że nie jesteśmy pewni, co do szczęśliwego wylądowania. „Miejscówka” poczeka, a po co mamy ryzykować. Wrócimy do niej za jakiś czas, kiedy podszlifujemy swoje umiejętności na mniejszych odpowiednikach… Kiedy już poczujemy się gotowi stawić czoła „hardcorowej” przeszkodzie, lepiej być pewnym, nie można się wahać. Zmiana zdania  w trakcie wykonywania tricku kończy się zazwyczaj bolesną kontuzją. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, iż bez zadrapań, czy innych lekkich stłuczeń się nie obejdzie. Zbicie pięty jest tu czymś normalnym. Ważne, by wyleczyć uraz do końca. Choć ciężko tkwić w domu, widząc trenującą grupę- warto poczekać, bo w innym przypadku może skończyć się to o wiele tragiczniej. Jeśli przestrzegane są powyższe rady, Parkour staję się równie bezpieczny jak np. piłka kopana. Przecież kontuzje zdarzają się wszędzie, a nawet osobie nieuprawiającej żadnego sportu, może spaść fortepian na głowę …:)

Co na to inni…

Nie będę specjalnie odkrywczy, kiedy powiem, że wszystko, co nieznane, kojarzone jest z czymś złym, niezgodnym z prawem. I tak właśnie początkowo odbierane było Le Parkour. Ludzie, widząc grupkę młodych ludzi skaczących po gzymsach, brali ich za chuliganów, czy bandytów. Jednak z czasem, kiedy spostrzegli, iż nie robią oni nikomu krzywdy, ani nic nie niszczą, przyzwyczaili się do tego widoku. Zrozumieli, że nie są to zwykłe wygłupy. Duży wpływ na takie postrzeganie Parkour w Polsce miały media. Dzięki oglądaniu programów telewizyjnych, jak i czytaniu artykułów w prasie, społeczeństwo mogło się  przekonać, czym jest PK. Coraz częściej przechodnie zatrzymują się, by podziwiać te niezwykłe wyczyny. Co ważne- patrzą na to z podziwem, nierzadko gratulując. Pozostaje mieć nadzieję, że do „zwykłych” ludzi przyłączą się także policja, straż miejska, jak i właściciele budynków. Właśnie po to powstają artykuły takie jak ten, by wszyscy mieli jakiekolwiek pojęcie o tym sporcie…

Le Parkour

Chcesz zacząć biegać? Ok, ale najpierw…

Chcąc zacząć trening PK, pamiętajmy, że nie każdy z nas ma ku temu predyspozycje. Tak, jak nie wszyscy mogą zostać zapaśnikami sumo, tak nie każdy jest stworzony do Free Runningu.

Najlepiej, jeśli przed PK uprawiało się jakiś inny sport. Oczywiście najbardziej przydaje się tu akrobatyka, ale chodzi raczej o ogólną sprawność fizyczną. Każdy „wypad” to ogromny wysiłek , toteż odpowiednia kondycją jest niezbędna. Nie chcę tu nikogo zniechęcać, ale należy wiedzieć, że Parkour jak inne sporty wymaga treningu i poświęcenia. Na początek polecałbym ćwiczenia na sali, wśród materacy, mat elastycznych, skoczni… to dzięki nim przyzwyczaimy się do samych ruchów ciała, wytrenujemy koordynację.

Lepiej 10 razy upaść na materac, niż raz na betonowe podłoże.

Równolegle powinno się zapoznawać z „miejscówkami” w swoim otoczeniu. Wszystko trzeba odpowiednio stopniować- nic na siłę. Pozostaje mi życzyć Wam wysokich lotów!

Mam nadzieję, że artykuł ten ukazał, o co tak naprawdę chodzi w jednym z mott Le parkour, które brzmi „Free your mind”!